Świat i bezpieczeństwo

Deficyt z Chinami rzędu 1 mld euro dziennie przytłacza UE; za twardą linią wobec Pekinu kryje się rozłam między 27 krajami

7 bm Parlament Europejski przegłosował rezolucję o twardszym stanowisku wobec Chin stosunkiem 454 do 86 głosów; Francja i Niemcy wspólnie wystosowały pismo do Komisji Europejskiej z propozycją uruchomienia dotąd nigdy niewykorzystanego 'instrumentu przeciwko przymusowi', lecz Hiszpania i inne kraje skłaniają się ku dialogowi, a strona chińska odpowiada dochodzeniami antydumpingowymi oraz oficjalnymi oświadczeniami.

0 wyświetleńZaloguj się, aby zapisać
TRUTH ERA

Komisarz ds. handlu Komisji Europejskiej Sefczovicz przybył 8 bm do Pekinu na dwudniowe rozmowy z chińskim ministrem handlu Wang Wentao — do wyznaczonego przez Komisję Europejską Pekinowi terminu 'przedstawienia znaczących rezultatów do października' pozostało już tylko ostatnie okno. Stoi on wobec deficytu handlu towarowego UE z Chinami sięgającego 360 mld euro (ok. 410 mld dolarów). W przeliczeniu na czas kwota ta oznacza, że każdego dnia ponad 1 mld euro przepływa ze strony unijnej na stronę chińską.

Według doniesień 'The Hindu', Parlament Europejski przegłosował 7 bm rezolucję wzywającą do twardszego stanowiska wobec Chin stosunkiem 454 głosów za przy 86 przeciw; kluczowym postulatem była 'równość ekonomiczna i nieproporcjonalna odpowiedź UE'. Belgijska posłanka Hilde Vautmans, która kierowała pracami nad projektem rezolucji, powiedziała wprost przed głosowaniem: 'Europa dysponuje potęgą gospodarczą. Nadszedł czas, by ją wykorzystać.'

Za tym odbiciem stoi konkretny bilans przemysłowy. Z danych Generalnego Urzędu Celnego Chin wynika, że w pierwszych ośmiu miesiącach tego roku eksport Chin do UE wzrósł rok do roku o 15,3%, podczas gdy import z UE wzrósł jedynie o 6,2%. W oczach posłów i ekonomistów to masowe subsydia i fala eksportowa Chin w kluczowych branżach — od stali, przez baterie, po pojazdy elektryczne — przycisnęły europejskie przedsiębiorstwa. Przewodnicząca Komisji Europejskiej von der Leyen nazwała to kolejnym 'szokiem chińskim' dla Europy — poprzedni, podobny wstrząs pozbawił amerykańskie zagłębia przemysłowe na początku obecnego stulecia setki tysięcy miejsc pracy. Europejskie Centrum Polityki ostrzegało w czerwcu, że branże baterii, paneli słonecznych, stali, pojazdów elektrycznych, chemiczna i maszynowa 'masowo tracą miejsca pracy i moce produkcyjne'.

Poza głosowaniem w parlamencie dwa największe gospodarki UE próbują przełożyć twardą linię na działanie. Według uzyskanego przez AP egzemplarza wspólnego pisma Francji i Niemiec do Komisji Europejskiej oba kraje postulują uproszczenie procedur, by umożliwić Komisji uruchomienie dotąd nigdy niewykorzystanego 'instrumentu przeciwko przymusowi' — całego pakietu środków ograniczających handel i inwestycje wobec państw uznanych za wywierające 'niewłaściwą presję' na państwa członkowskie lub przedsiębiorstwa UE — zwanego przez obserwatorów 'armatą handlową'.

Presja, jaką same odczuwają Francja i Niemcy, nie jest jednak symetryczna. Sprzedaż niemieckich samochodów w Chinach gwałtownie spada, a główni producenci, tacy jak Volkswagen, ogłosili masowe zwolnienia; francuska Dyrekcja Generalna ds. Strategii Najwyższego Szczebla już w lutym wzywała do nałożenia 30-procentowych ceł na chiński eksport oraz do dążenia do osłabienia euro wobec juana — postulat ten nie zyskał powszechnego poparcia poza Brukselą.

Stanowisko 27 krajów UE jest jednak dalekie od jedności. Czwarta gospodarka strefy euro, Hiszpania, w ostatnich latach zachowuje wobec Chin stosunkowo łagodne stanowisko — premier Sánchez czterokrotnie w ciągu trzech lat odwiedził Pekin. Tim Rühlig, analityk ds. Chin w EU Institute for Security Studies (Unijnym Instytucie Studiów nad Bezpieczeństwem), przyznaje, że oznacza to, iż 'oczywiste jest, że samo bronienie się przed Chinami nie jest przyszłością', lecz jeśli Europa chce zachować konkurencyjność w ciągu następnych 15–20 lat, 'musisz się chronić'. Ten paradoks rysuje prawdziwy dylemat polityki UE wobec Chin: gdzie tak naprawdę przebiega granica między 'niezależnością' a 'współpracą', skoro pełne odcięcie się od Chin — jak w przypadku Rosji — nie wchodzi w grę.

Strona chińska wytyczyła już własne granice — działaniami i słowami. Ministerstwo Handlu, odpowiadając 8 bm na wspólne pismo Francji i Niemiec, stwierdziło, że zainteresowane kraje powinny 'unikać podżegania Komisji Europejskiej do stosowania środków protekcjonistycznych'; w oświadczeniu czytamy: 'protekcjonizm nie podnosi konkurencyjności, a odcięcie się czy przerywanie łańcuchów dostaw tylko szkodzi innym, samemu sobie nie pomagając.' Chiny w przededniu przyjazdu Sefczovicza wszczęły dochodzenie antydumpingowe dotyczące eksportu p-nitrotoluenu do UE — p-nitrotoluen stosowany jest w barwnikach i farmaceutykach — co jest pierwszym konkretnym posunięciem po ubiegłomiesięcznym ostrzeżeniu Pekinu o 'podjęciu działań odwetowych'. Kontrolowane przez państwo 'Global Times' w komentarzu w tym samym miesiącu użyły jeszcze bardziej dosadnego języka: 'UE nie jest w stanie toczyć z Chinami wojny handlowej. Jeśli rzeczywiście się na to zdecyduje, niech spróbuje.'

Odporność chińskiej machiny eksportowej potwierdzają też dane. Po zeszłorocznym nałożeniu ceł przez USA chiński eksport przekierował się na rynki UE, Azji Południowo-Wschodniej, Ameryki Łacińskiej i Afryki, a mimo to w 2025 r. Chiny odnotowały 1,2 bln dolarów globalnej nadwyżki handlowej. Max Zenglein, główny ekonomista Rady Ekonomicznej ds. regionu Azji i Pacyfiku, ocenia: 'Chiny zostały poddane wielu rundom presji zewnętrznej i jak dotąd w zasadzie wytrzymały próby wymuszenia zmiany kursu.' Ekonomiści Bank of America dodają, że po szczycie USA–Chiny relacje dwustronne uchodzą za 'relatywnie stabilne', a globalna uwaga zwraca się ku relacji Chiny–UE. Zdaniem Zengleina przy stole negocjacyjnym z UE chińskie inwestycje w Europie — szczególnie w kontekście rywalizacji państw członkowskich o przyciąganie kapitału i miejsc pracy — mogą stanowić atut w rękach Pekinu.

Dla Chin odwet już toczy się na poziomie operacyjnym — dochodzenie w sprawie p-nitrotoluenu jest tylko najnowszym posunięciem. Czy UE zdoła przezwyciężyć rozbieżności między 27 krajami i przekształcić 'równość ekonomiczną' z hasła w wykonalne narzędzie, pozostaje kwestią otwartą.

Komentarze

0

Brak komentarzy. Rozpocznij dyskusję.