Saudyjskie lotniska zaatakowane dwa dni z rzędu, 14 zabitych. Trump zapowiada, że „wkrótce" zdecyduje, czy uderzyć w Huti
Ruch Huti przyznał się do dwudniowych ataków na międzynarodowe lotnisko w Rijadzie, w których zginęli obywatele wielu krajów — co najmniej 14 osób. W czasie gdy saudyjska koalicja określiła ataki jako „zbrodnię wojenną" i zapowiedziała odwet, Trump stwierdził, że „wkrótce" zdecyduje, czy użyć siły w Jemenie, a brytyjski minister obrony zasugerował możliwe rozszerzenie wsparcia wojskowego dla Arabii Saudyjskiej — USA i Wielka Brytania stoją w obliczu konkretnych opcji dalszego, głębszego zaangażo
Po tym jak jemeński ruch Huti zaatakował międzynarodowe lotnisko w Rijadzie dwa dni z rzędu, zabijając co najmniej 14 osób, prezydent USA Donald Trump oświadczył, że Stany Zjednoczone „wkrótce" zdecydują, czy uderzyć w Huti, a brytyjski minister obrony Wes Streeting zasugerował, że Wielka Brytania mogłaby „potencjalnie" udzielić Arabii Saudyjskiej dalszego wsparcia. Według BBC sobotni atak na międzynarodowe lotnisko im. Króla Chalida zabił 13 osób i ranił 308 — był to najpoważniejszy pojedynczy atak, jakiego doświadczyły kraje arabskie Zatoki od wybuchu w lutym wojny między Izraelem, USA a Iranem. Tego samego lotniska zaatakowano ponownie w niedzielę, zabijając jednego mieszkańca Pakistanu i raniąc 11 osób.
Saudyjska koalicja określiła sobotni atak jako „zbrodnię wojenną" i zapowiedziała odpowiedź. Według BBC wojskowy rzecznik Huti, generał brygady Jahja Sari, jednoznacznie określił atak jako odwet za saudyjskie wsparcie dla jemeńskich sił rządowych oraz za wcześniejsze naloty koalicji saudyjskiej na lotnisko w stolicy Jemenu, Sanie. Ruch ten przeprowadził ataki przy użyciu pocisków balistycznych, rakiet manewrujących i dronów, „ostrzegając, że wszystkie saudyjskie lotniska mogą stać się celem", z wyłączeniem dwóch świętych miast, Mekki i Medyny. Tego samego dnia Huti zaatakowali również obiekty naftowe we wschodniej Arabii Saudyjskiej oraz lotnisko w Damman.
Transnarodowy koszt cywilny ataków rozgrywa się na saudyjskiej ziemi. Według danych opublikowanych przez saudyjską Generalną Dyrekcję Lotnictwa Cywilnego wśród sobotnich zabitych znaleźli się 4 obywatele saudyjscy, 2 obywateli Bangladeszu oraz po jednej osobie z USA, Jordanii, Palestyny, Syrii, Sudanu i Egiptu; ambasada Indii w Arabii Saudyjskiej potwierdziła następnie, że jeden indyjski obywatel zmarł z powodu ciężkich obrażeń. Ofiary wśród pracowników z krajów Azji Południowej i Afryki ponownie ujawniają, jak wrażliwe grupy przemieszczające się w ramach konfliktogennej gospodarki Zatoki zostają wciągnięte w ogień, który nie jest ich walką.
Reakcje Waszyngtonu i Londynu nadały konkretny kształt ścieżce zachodniego głębokiego zaangażowania w działania wojenne saudyjskiej koalicji. Trump oświadczył, że Stany Zjednoczone „podejmą decyzję" i „bardzo szybko" przystąpią do działania; amerykański sekretarz stanu Marco Rubio potępił ataki i potwierdził śmierć jednego amerykańskiego obywatela. Brytyjski minister spraw zagranicznych Ed Miliband wyraził „głębokie zaniepokojenie" atakami, a brytyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych zaleciło obywatelom unikanie podróży do niektórych części Arabii Saudyjskiej, w tym w promieniu 10 km od granicy z Jemenem; inne zachodnie placówki dyplomatyczne wydały podobne ostrzeżenia.
Rzecznik saudyjskiej koalicji, generał dywizji Turki al-Maliki, oświadczył w niedzielę, że systemy obrony powietrznej „przechwyciły rakietę" w pobliżu lotniska, natomiast pożar w hali odlotów nr 4 spowodowany został przez „niezidentyfikowany pocisk" — związek między oboma wersjami nie został jeszcze wyjaśniony. W tym konflikcie, który zaczął się w Jemenie, lecz przeniósł ogień wojny w głąb Zatoki, odwet Huti w bezpośredni sposób zwraca inicjatorom ich własne koszty polityczne i humanitarne nagromadzone przez lata nalotów saudyjskiej koalicji — uderzając w ich własną cywilną infrastrukturę.
Brak komentarzy. Rozpocznij dyskusję.