Świat i bezpieczeństwo

Sudan Tawila: Jak 3000 namiotów ma pomieścić 660 tysięcy wysiedlonych osób

W Północnym Darfurze, w miejscowości Tawila, rozgrywa się gwałtownie narastająca katastrofa humanitarna. 3000 nowych namiotów rozstawionych ostatnio przez Międzynarodową Organizację ds. Migracji staje w obliczu ponad 660 tysięcy wysiedlonych osób. Rozprzestrzenianie się cholery, brak czystej wody, korytarze humanitarne kontrolowane przez paramilitarne ugrupowania zbrojne - globalny system pomocy jest bezradny wobec systemowej niewydolności.

3 wyświetleńZaloguj się, aby zapisać
TRUTH ERA

W Sudanie Północnym Darfur, w miejscowości Tawila, niebieskie nowe namioty stoją w równych rzędach w obozie Dabanayla. Namioty rozstawione przez Międzynarodową Organizację ds. Migracji przy wsparciu tureckiej Agencji ds. Katastrof i Sytuacji Nadzwyczajnych miały pierwotnie zapewnić wysiedlonym podstawowe schronienie. Jednak według doniesień Al Jazeery, te 3000 namiotów staje w obliczu ponad 665 000 wysiedlonych osób - populacji, która w ciągu kilku miesięcy wzrosła z 238 000 do ponad 650 tysięcy.

"Widzimy te nowe namioty z daleka, ale to wciąż za mało. Padamy jak muchy, umieramy z głodu i chorób. Nasze dzieci chorują nam na oczach, a my nie mamy nawet leków." - powiedziała Al Jazeera wysiedlona kobieta o imieniu Fatima Ibrahim. Uciekła z rodziną z al-Faszir, mając nadzieję, że w Tawila znajdą bezpieczeństwo, lecz zamiast tego zmierzyła się z kolejno następującymi po sobie atakami deszczu, wiatru, głodu i chorób.

Namioty rozstawiono przed nadejściem pory deszczowej, lecz jednocześnie w obozie często wybuchają pożary. Wysiedleni od dłuższego czasu mieszkają pod zniszczonymi schronieniami, niezdolni do obrony przed wiatrem i deszczem. Według danych Międzynarodowej Organizacji ds. Migracji, w Tawila ponad 70% rodzin nie ma dostępu do opieki medycznej, około połowa rodzin nie ma dostępu do leczenia, a najbardziej dotknięte są dzieci poniżej piątego roku życia oraz kobiety w ciąży i matki. Rozprzestrzeniają się choroby takie jak cholera, brak czystej wody pitnej powoduje biegunki o charakterze wodnistym i infekcje skórne, obóz jest przeludniony, a podstawowe warunki sanitarne są nieobecne.

"Te nowe namioty nie pokrywają nawet jednej dziesiątej potrzeb obozu." - powiedział Al Jazeera Ahmed Musa, wysiedleniec z al-Faszir mieszkający w obozie Dabanayla. Ludzie stoją na otwartej przestrzeni w deszczu, a dzieci nie otrzymują należytej opieki.

Organizacje humanitarne same mają trudności z dotarciem do poszkodowanych. Według doniesień Al Jazeery, oprócz trudnych warunków geograficznych, paramilitarna organizacja Sił Szybkiego Wsparcia, walcząca z armią rządową, masowo ustawia punkty kontrolne w tym regionie, kontrolując kluczowe trasy. Lokalni aktywiści mówią, że ciężarówki z pomocą są często grabione i szantażowane, koszty pomocy są windowane, a czas dotarcia pomocy do poszkodowanych jest poważnie opóźniony. Wielu wysiedlonych jest zmuszonych do pokonywania długich tras pieszo, aby odebrać ograniczone przydziały żywności, inni zaś przez wiele tygodni nie otrzymują żadnej pomocy.

Potrzeba namiotów została zgłoszona darczyńcom przez rząd regionalny Darfuru. Arabojęzyczny kanał Al Jazeery poinformował, że minister ds. koordynacji opieki społecznej i spraw humanitarnych w regionie Darfuru, Abdelbagi Mohammed Hamid, oświadczył, iż rząd regionalny zwrócił się do darczyńców, w tym do ambasadora Turcji, z prośbą o namioty. W rezultacie Turcja przekazała za pośrednictwem Międzynarodowej Organizacji ds. Migracji 30 000 namiotów, które zostały przydzielone Darfurowi i Kordofanowi, z czego 3000 rozstawiono w obozie Dabanayla w Tawila, a kolejne 2450 wysłano do obozów Salam, Tahwid i Nakhil w Darfurze Południowym i Wschodnim. Minister powiedział również, że najbardziej palące potrzeby humanitarne występują w rejonie Maleha, a następnie w rejonach Tina, Karnoj i Um Barru, a otwarcie przejścia w Tina ma kluczowe znaczenie dla pomocy tym odizolowanym obszarom.

Jednak samo dostarczenie namiotów nie wystarczy, by stawić czoła kryzysowi. Minister ostrzegł, że widmo klęski głodu może okazać się bardziej niszczycielskie niż sama wojna, a organizacje humanitarne wciąż mają trudności z dotarciem do wielu dotkniętych obszarów. Minister rolnictwa rządu regionalnego Darfuru, Sadiq Barango, powiedział Al Jazeera, że wojna zmusiła rolników do porzucenia ziemi, a ugrupowania zbrojne atakują i niszczą plantacje drzew owocowych i uprawy roślin przemysłowych - "to złowieszczy znak zbliżającej się katastrofy" - i wezwał do pilnej interwencji humanitarnej.

"Tawila to nie tylko liczba." - powiedział Al Jazeera Adam Rijal, rzecznik organizacji koordynującej wysiedlonych i uchodźców. Potrzeby dziesięciokrotnie przewyższają możliwości, a dzieci i osoby starsze umierają jedna po drugiej z powodu głodu, chorób i braku podstawowych usług.

Według danych Międzynarodowej Organizacji ds. Migracji, przytoczonych przez Al Jazeera, między marcem a wrześniem 2025 r. liczba wysiedlonych w Tawila wzrosła ze 238 000 do ponad 652 000. W warunkach trwającej wojny w Sudanie, zbliżającej się klęski głodu i nadchodzącej pory deszczowej 3000 namiotów pokrywa jedynie niewielką część populacji. Przepaść między tempem reakcji systemu pomocowego a tempem wzrostu liczby poszkodowanych wciąż pogłębia się w błocie obozu Dabanayla.

Komentarze

0

Brak komentarzy. Rozpocznij dyskusję.