Polityka publiczna i zarządzanie

System opieki nad dziećmi w Australii Południowej oskarżony: Pełnoletnia młodzież opuszczająca pieczę zastępczą jest "rzucona z urwiska"

Departament Ochrony Dzieci Australii Południowej został oskarżony o to, że gdy młodzież objęta państwową pieczą zastępczą osiąga wiek 18 lat i opuszcza system opieki, nie zapewnia jej praktycznie żadnego wsparcia umożliwiającego samodzielne życie, de facto przerzucając obowiązek wychowawczy, który powinny ponosić instytucje publiczne, na barki tych podatnych na krzywdy młodych ludzi. Pełniąca obowiązki rzecznika praw dziecka porównała doświadczenie wyjścia z pieczy do "spadania z krawędzi urwisk

0 wyświetleńZaloguj się, aby zapisać
TRUTH ERA

Departament Ochrony Dzieci Australii Południowej został oskarżony o to, że gdy młodzież objęta wcześniej państwową pieczą zastępczą osiąga wiek 18 lat i opuszcza system opieki, nie zapewnia jej praktycznie żadnego wsparcia umożliwiającego samodzielne życie, de facto przerzucając odpowiedzialność wychowawczą, którą powinny ponosić instytucje publiczne, na barki tych właśnie pełnoletnich młodych ludzi.

Jak podało Australian Broadcasting Corporation (ABC), obecnie 19-letni Joshua Prosso spędził w placówce rezydencyjnej Departamentu Ochrony Dzieci Australii Południowej (Department for Child Protection, DCP) blisko osiem lat. W dzieciństwie został przymusowo odseparowany od krewnych i przez długi czas umieszczany w kolejnych instytucjach zbiorowej opieki, dzieląc życie z innymi traumatyzowanymi nastolatkami. "W pewnym sensie przebywanie w tym departamencie było jak psychiczne tortury, bo czułem się zamknięty w pokoju przez lata, bez przerwy tłukłem w drzwi i krzyczałem przez nie", powiedział portalowi ABC.

Prosso otrzymał obecnie mieszkanie z dopłatą do czynszu, lecz przyznaje otwarcie, że nie posiada umiejętności życiowych, które zwykle mają jego rówieśnicy – odbył niewystarczającą liczbę lekcji jazdy, a jego edukacja szkolna była niezwykle ograniczona, "dwa razy w tygodniu, po kilka godzin". Obecnie poświęca czas wolny na badania genealogiczne, poszukując krewnych, których nigdy nie poznał, i przekształcając swoje doświadczenia w działania rzecznicze na rzecz innej młodzieży opuszczającej pieczę.

Biuro Rzecznika Praw Dzieci i Młodzieży Australii Południowej (Guardian for Children and Young People) wspólnie z grupą młodych ludzi posiadających podobne doświadczenia przeprowadziło niedawno badanie, w ramach którego sformułowano siedem rekomendacji reform. Kluczowe postulaty obejmują: pewniejsze zabezpieczenie mieszkaniowe, jasne ramy przejścia w dorosłość, utrzymanie wiarygodnych i stabilnych relacji z opiekunami oraz wydłużenie wsparcia przynajmniej do 21. roku życia.

Pełniąca obowiązki rzecznika praw dziecka Sue Macdonald powiedziała portalowi ABC wprost, że uczestnicy badania opisywali swoje odczucia w chwili opuszczania państwowej pieczy po ukończeniu 18 lat jako "spadanie z krawędzi urwiska", pełne "bezradności i rozpaczy". Zauważyła: "Kiedy podejmujesz się roli rodzica, nie możesz wybierać – robić tylko to, co chcesz."

Macdonald dodała w charakterze kontrastu, że młodzi ludzie z przeciętnych rodzin, nie mogąc pozwolić sobie na zakup mieszkania, przedłużają pobyt u rodziców i otrzymują większe wsparcie, lecz ten model nigdy nie został przeniesiony na młodzież objętą wcześniej pieczą zastępczą. "Wciąż oczekuje się od nich, że w wieku 18 lat staną się samodzielni na własną rękę, a wsparcie, które otrzymują, jest niezwykle ograniczone", stwierdziła. Dodała, że inwestycje w system wsparcia przejściowego przełożą się na korzyści dla całej społeczności – mniej wizyt na oddziałach ratunkowych, mniejszy kontakt z wymiarem sprawiedliwości, więcej pozytywnych działań ukierunkowanych na zatrudnienie i edukację.

Jednak w obliczu podwójnych zarzutów ze strony osób z doświadczeniem pieczy oraz organu nadzorczego dyrektorka generalna DCP Jackie Bray odpowiedziała jedynie pisemnym oświadczeniem, w którym stwierdziła, że rząd przeznaczył środki na programy przejściowe i po wyjściu z pieczy, takie jak "usługi wsparcia samodzielnego życia", obejmujące m.in. mieszkalnictwo, edukację, szkolenia, zatrudnienie, zdrowie i usługi dla osób z niepełnosprawnościami. Oświadczenie nie zawierało żadnych informacji o konkretnej skali nakładów, liczbie objętych osób ani ocenie skuteczności, co utrudnia porównanie z opisywanym przez świadków i organ nadzorczy "spadaniem z urwiska". Prosso powiedział portalowi ABC, że zmiana jest "niezwykle pilna".

Komentarze

0

Brak komentarzy. Rozpocznij dyskusję.